Razem kompozycja taka wygląda zdecydowanie oryginalnie i w sumie pasuje estetyce całego projektu. Jest też wierna historii, a to dla osób reaktywujących markę było wartością nadrzędną. Jedno małe 'ale' to fakt, że gabaryty mechanizmu sprawiły iż dwie małe wskazówki (sekundnik i rezerwa) są osadzone ułamek milimetra od dokładnej osi symetrii tarczek. 800 A/h (4Hz), stop sekundę i pokaźny - jak na poziom cenowy - wachlarz zdobień. Przez szafirowe szkło dekla możemy podziwiać pasy genewskie na szkieletowanym wahniku z logo marki (grecką literą PHI), perłowanie na mostkach i termicznie barwione na niebiesko śrubki. W momencie, w którym automatyczne chronografy dopiero raczkowały, El Primero zaproponował mierzenie czasu z dokładnością do 1/10 s, uzyskiwaną z taktowanego na 5 Hz balansu. Do wysokiej częstotliwości podchodzono z dużą dozą rezerwy, bo im wyżej taktowany wychwyt, tym trudniej go okiełznać. Zenith panuje jednak nad El Primero doskonale, rozwijając mechanizm o kolejne, dopieszczane warianty. Do tego JLC dorzuciło dwa moim zdaniem zdecydowanie najciekawsze zegarki: reedycję Memovoxa z komplikacją mechanicznego alarmu oraz Polaris Date, który tej komplikacji pozbawiono, zachowując jednocześnie stylistykę. Alarm w zegarku to rzecz fajna i oryginalna, ale przy moim twardym śnie praktycznie bezużyteczna, dlatego też do krótkiego testu poprosiliśmy JLC o model bez budzika. Zrobił też kilka referencji w czerni i na tym polu również testowany model wypada najciekawiej. Projekt połączenia divera ze sportowym chronografem może i jest kontrowersyjny, ale w tej wersji kompletnie mi nie przeszkadzał. Być może nieco kontrowersyjny bezel zamieniony na obrotowy (jak w nurku albo GMT) pasowałby bardziej, ale i tak szybko polubiłem się z designerskimi smaczkami zegarka. uważam za najlepszą dziś zegarkową markę na świecie. Niemcy swoje czasomierze robią w malutkim, urokliwym skądinąd Glashütte (które odwiedziliśmy i opisaliśmy TUTAJ). Rocznie mury rozbudowanej niedawno manufaktury opuszcza mniej niż 6 000 zegarków, jakieś 10 razy mniej, niż tworzy w Genewie Patek Philippe - firma uznawana powszechnie za króla mechanicznego zegarmistrzostwa.
Wraz z premierą nowych Moonwatchy Professional Omega wycofała z produkcji starą wersję, a to znaczy, że będzie ją można kupić - nową - jeszcze tylko do wyczerpania ewentualnych zapasów. Czy po tym czasie zacznie nagle zyskiwać na wartości? Pewnie tak, ale z całym przekonaniem nie tak bardzo, jak limitowane edycje. Poza wariantem wysadzanym diamentami, bezel dostępny jest w ceramice, stali, złocie oraz różnych kolorach aluminium. Przyszli właściciele będą również mogli określić materiał uszu oraz paska (guma, skóra, tytanowa bransoleta). Opcji jest bez liku, a tym z Was, dla których wygląd ma kluczowe znaczenie, możliwość łatwej rozbudowy nie pozwoli na wdarcie się nudy. Jest wiele określeń doskonale pasujących do opisu ROLEXA Submarinera. Najlepiej rozpoznawalny i jednocześnie najczęściej kopiowany design. Najczęściej podrabiany model. Jeden z najczęściej kolekcjonowanych czasomierzy. Najbardziej dokładny z masowo produkowanych (pewnie grubo ponad 100.000 sztuk rocznie) zegarków mechanicznych. Najczęściej widywany na rękach gwiazd i celebrytów. Pod szklaną kopułą Omega umieściła ciemnobrązową tarczę z aluminium. Trafiły na nią nakładane indeksy, wypełnione kremową Super-LumiNovą świecącą w ciemności na niebiesko. Na niebiesko świeci również luma na częściowo szkieletowanej wskazówce godzinowej oraz na cyfrach i podziałce, widocznych na bezelu. Z kolei ta na kropce obrotowego pierścienia i na wskazówce minutowej daje światło o barwie zielonej. To w rezultacie przekłada się na napędzanie małego sekundnika na godz.6 oraz dwóch centralnie zamocowanych wskazówek. Te w kontraście do satynowanej pionowo tarczy są czarne, podobnie jak reszta namalowanych na cyferblacie aplikacji.
replica cartier orologi Werk widoczny jest przez przydymione szafirowe szkiełko dekla. Na ringu otaczającym owo szkiełko pojawiły się grawery typu 'Swiss made since 1860' 'Automatic 100 meters' oraz numer referencyjny zegarka. Ten ostatni - z niezrozumiałych dla mnie przyczyn - wypełniono złotym barwnikiem. I pomimo, że nie jest duży, trochę psuje spójną, czarną całość. Nie mam pojęcia, co kierowało projektantami Lange, ale gdybym na jeden dzień mógł zając miejsce Wilhelma Schmida w fotelu CEO manufaktury, tudzież Anthonego De Haasa na stanowisku szefa działu projektowego, zmieniłbym ten właśnie mały detal. Cyfra '0' w miejscu pustego, białego tła wyglądałaby znacznie lepiej.